Dominika.. i Jej pierwszy własny aparat - jednorazowy
Fuji z dwudziestosiedmioklatkowym filmem w środku:)
34zł - dokładnie tyle kosztuje
radośc :) I cały dzień świetnej zabawy :)
Niewygórowana cena za widok zaaferowanego uśmiechu
na małej buzi, skupienia podczas popełniania
pierwszych kadrów w życiu i powagi, z jaka Maluch
określa potrzebe użycia "lampy przebłyskowej"
:)
Autoportret rodzinny z ręki
robiony...:) z mojej ręki, póki co:)
Landszaft... popełnic
musi każdy, takie są niepisane zasady fotografii:)
A popełniając pierwszy landszaft w życiu, można te
zasady mieć głęboko gdzieś:) Tym bardziej, że nie
ma się o nich zielonego pojęcia :)
Zdjęcia dokumentalne...
bo nie od dziś wiadomo, że fotografia to głównie
zatrzymywanie czasu po to, by móc później do niego
wrócic i przyjrzec mu się dokładnie. Dla Dominiki
ważny był płot latarni morskiej, choc może chodziło
o malunki na nim powstałe? :) Panowała pełna
dowolnośc tematyczna, wiec się nie czepiam :)
Fotografowanie ojca...to
ewidentna zemsta za godziny, które kazałem Jej
siedziec w bezruchu robiac zdjęcia, które podobaja
się glównie mnie samemu :)
Malownicze nieostrości i
poruszenia...czyli zabawa światłem :) Twórcza,
choc czasem niezamierzona :)
Niedzielny plener
przedobiedni...
|